żal

momentami żałuję że nie mam trzech rąk. Pracuję przy komputerze a na kolanach mam trójkę kociaków. Neo, Niagara i Nadi stwierdzili, że to najlepsze miejsce do zabawy. Ponieważ jestem sama nie ma kto zrobić zdjęcia, ani nakręcić filmu. Niagara stwierdziła, że idealnie skacze się z mojego ramienia, A Neo obserwuje obecnie Neni z moich kolan.
Teraz szykujemy się do drzemki poobiedniej.  Maluszki rosną jak na drożdzach. Neo przytulas. Dzisiaj spał ze mną prawie całą noc, przytulony do mojej ręki.


Neni rozrabiaka. Uwielbia ganiać za wędkami. Mam dużo radości obserwując jak podskakuje i niekiedy nie trafi spowrotem na cztery łapki. Hi hi hi.


Księżniczka Nadi. Mały tchórz. W porównaniu do Neni i Niagary zawsze stoji troszkę z tyłu. Mam nadzieję, że jej to minie.


Proszę nawet opaska Neni nie wytrzymuje jej tępa.


A tu nasz klonik mamusi (Niagara). Pięknie wychodzi na zdjęciach. Aparat ją poprostu "kocha".




I nasz żarłoczek Ollinka. Uwielbia jeść. Teraz biega przeszkadzając mi w pisaniu na komputerze.




Ollinka idzie spać. Wreszcie będzie można popracować.



Enzo z córeczką Neni


nasza Ollinka czyszczona przez Grację


Neo i Nadi - oni potrafią ustawić się do zdjęcia :)


śpioszek Otti - brzyszka pozazdrościć


Niagara, Olli, Gracja


tatuś opiekuje się córeczką


mama jak zwykle na posterunku. Ada jest niesamowitą matką. Pilnuje ich cały czas i ciągle dodaje swoje uwagi (nadaje non stop)


a teraz odwrotnnie czyściła Gracja to teraz czyszczą Grację


Neo


Dolce

Święta minęły nam w smutnej atmosferze. 
Jeden z naszych kociaczków Orfeusz się rozchorował. Próbowaliśmy go ratować, ale niestety się nie udało. 
Jest jusz za "tęczowym mostem". 
To jest takie przykre jak patrzy się na takiego maluszka jak niknie w oczach. Nasze maleństwo miało wgłobienie. Zdarza się to niekiedy. Nie jestem sobie w stanie wyobrazić jak takie maleństwo cierpi. Ponieważ jest to bardzo maleńki organizm nie można go operować. Podaje się na to między innymi leki rozkurczowe. Bywa, że się udaje wyciągnąć takiego maluszka. Niestety nie tym razem.
Tak mi przykro. Chyba nigdy nie pogodzę się z tym, że kociaki nie zawsze przeżywają.



❤️ Obyś był szczęśliwy Orfeuszu za "tęczowym mostem" ❤️